<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Papua</title>
	<atom:link href="http://www.papua.com.pl/?feed=rss2&amp;lang=PL" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.papua.com.pl</link>
	<description>miejsce, w którym zatrzymał się czas</description>
	<lastBuildDate>Fri, 06 Aug 2010 21:54:53 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>The Lani Singers w Polsce</title>
		<link>http://www.papua.com.pl/?p=401&amp;lang=PL</link>
		<comments>http://www.papua.com.pl/?p=401&amp;lang=PL#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Jul 2010 12:48:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[imprezy]]></category>
		<category><![CDATA[różne...]]></category>
		<category><![CDATA[Dolina Baliem]]></category>
		<category><![CDATA[Lani]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.papua.com.pl/?p=401</guid>
		<description><![CDATA[<p>W niedzielę, 25 lipca o godzinie 18 w ramach festiwalu  Globaltica wystąpi zespół The Lani Singers.
Miejsce: Scena Letnia Teatru Miejskiego, plaża  Orłowo wejście 17.</p>
<p>The Lani Singers to zespół założony przez Marię i Benny&#8217;ego Wenda. Muzycy pochodzą z plemienia Lani, największej grupy etnicznej Melanezji, żyjącej w zachodniej części Doliny Baliem. Grają muzykę będącą dziwacznym <p>czytaj więcej: <a href="http://www.papua.com.pl/?p=401&#38;lang=PL">The Lani Singers w Polsce</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.thelanisingers.com/"><img class="alignleft" src="http://www.thelanisingers.com/images/LaniSingersphoto.jpg" alt="" /></a>W niedzielę, 25 lipca o godzinie 18 w ramach festiwalu  <a href="http://www.globaltica.pl/">Globaltica</a> wystąpi zespół The Lani Singers.<br />
<strong>Miejsce:</strong> Scena Letnia Teatru Miejskiego, plaża  Orłowo wejście 17.</p>
<p>The Lani Singers to zespół założony przez Marię i Benny&#8217;ego Wenda. Muzycy pochodzą z plemienia Lani, największej grupy etnicznej Melanezji, żyjącej w zachodniej części Doliny Baliem. Grają muzykę będącą dziwacznym połączeniem liczących setki lat tradycji muzycznych plemienia, jeszcze kilkadziesiąt lat temu żyjącego w całkowitej izolacji od świata, z&#8230; elementami country &#8211; muzyki przywiezionej przez protestanckich misjonarzy. Wykorzystują tradycyjne instrumenty muzyczne, bębny i drumle oraz gitary (tym ostatnim misjonarze w dużej mierze zawdzięczają swój &#8220;sukces&#8221;). Teksty piosenek nawiązują do tradycji plemiennych i historii przekazywanych z pokolenia na pokolenie, ale niosą również przesłanie &#8211; opowiadają o walce Papuasów o niepodległość. Walce, która trwa nieprzerwanie od 1963 roku, kiedy to Indonezja zajęła dawną holenderską kolonię na mocy &#8220;referendum&#8221;. Rdzenni mieszkańcy wyspy zostali zepchnięci na margines i poddani prześladowaniom, a przez długie lata wszelkie ruchy niepodległościowe i dążenia do samostanowienia były w brutalny sposób tłumione. Sam Benny Wenda w 2003 uciekł z indonezyjskiego więzienia, w którym osadzono go za na 25 lat działalność opozycyjną i uczestnictwo w ruchu OPM (Organisasi Papua Merdeka &#8211; Organizacja Wolnej Papui). </p>
<p>Więcej o zespole dowiesz się ze strony: <a href="http://www.thelanisingers.com/">The Lani Singers</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.papua.com.pl/?feed=rss2&amp;p=401&amp;lang=PL</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>festiwal Garamthanda</title>
		<link>http://www.papua.com.pl/?p=397&amp;lang=PL</link>
		<comments>http://www.papua.com.pl/?p=397&amp;lang=PL#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Jul 2010 12:19:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[pokazy slajdów]]></category>
		<category><![CDATA[Asmat]]></category>
		<category><![CDATA[Dolina Baliem]]></category>
		<category><![CDATA[Korowai]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.papua.com.pl/?p=397</guid>
		<description><![CDATA[<p>19 czerwca br., o godzinie 16 w Parku Kultury w Powsinie, w ramach festiwalu Garamthanda odbędzie się nasz pokaz slajdów.</p>
<p>&#8220;Papua z góry na dół&#8221; &#8211; to podróż przez najdziksze zakątki Papui &#8211; od koralowych wysepek i tajemniczych cmentarzysk w Archipelagu van Schoutena, po jedną z najtrudniej dostępnych dżungli świata w rejonie dorzecza Einlanden &#8211; krainę <p>czytaj więcej: <a href="http://www.papua.com.pl/?p=397&#38;lang=PL">festiwal Garamthanda</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://garamthanda.blogspot.com/"><img class="alignleft" src="http://www.papua.com.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/05/festiwal_gt.gif" alt="" /></a>19 czerwca br., o godzinie 16 w Parku Kultury w Powsinie, w ramach festiwalu Garamthanda odbędzie się nasz pokaz slajdów.</p>
<p>&#8220;Papua z góry na dół&#8221; &#8211; to podróż przez najdziksze zakątki Papui &#8211; od koralowych wysepek i tajemniczych cmentarzysk w Archipelagu van Schoutena, po jedną z najtrudniej dostępnych dżungli świata w rejonie dorzecza Einlanden &#8211; krainę owianych złowrogą sławą kanibali z plemion Korowai i Kombai.</p>
<p>Zobaczymy kilkusetletnie mumie z Doliny Baliem, budowane na drzewach domy Korowajów, przyjrzymy się przygotowaniom do rytualnej uczty, odwiedzimy długie domy plemienia Asmat i zobaczymy trofea łowców głów.</p>
<p>Serdecznie zapraszamy także do naszego stoiska, w którym można będzie obejrzeć papuaską broń, tarcze wojenne i rzeźby.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.papua.com.pl/?feed=rss2&amp;p=397&amp;lang=PL</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>noken</title>
		<link>http://www.papua.com.pl/?p=248&amp;lang=PL</link>
		<comments>http://www.papua.com.pl/?p=248&amp;lang=PL#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Apr 2010 20:55:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[etnografia]]></category>
		<category><![CDATA[Asmat]]></category>
		<category><![CDATA[bilum]]></category>
		<category><![CDATA[Dani]]></category>
		<category><![CDATA[etnobotanika]]></category>
		<category><![CDATA[Korowai]]></category>
		<category><![CDATA[noken]]></category>
		<category><![CDATA[Yali]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.papua.com.pl/?p=248</guid>
		<description><![CDATA[<p>Gdyby ktoś zapytał nas o najbardziej charakterystyczny wyrób rękodzieła  melanezyjskiego, odpowiedź byłaby prosta &#8211; noken. Jak Melanezja długa i szeroka, od wysp Empat Raja po Fiji i Wysp van Shoutena po Nową Kaledonię,  siatki są nieodłącznym elementem kobiecego stroju. U niektórych, żyjących jeszcze we względnej izolacji plemion,  jednym z jego głównych elementów. Mimo, że <p>czytaj więcej: <a href="http://www.papua.com.pl/?p=248&#38;lang=PL">noken</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdyby ktoś zapytał nas o najbardziej charakterystyczny wyrób rękodzieła <a href="http://www.papua.com.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/04/nok1.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-335" title="nok1" src="http://www.papua.com.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/04/nok1-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a> melanezyjskiego, odpowiedź byłaby prosta &#8211; noken. Jak Melanezja długa i szeroka, od wysp Empat Raja po Fiji i Wysp van Shoutena po Nową Kaledonię,  siatki są nieodłącznym elementem kobiecego stroju. U niektórych, żyjących jeszcze we względnej izolacji plemion,  jednym z jego głównych elementów. Mimo, że w niemal w każdym, spośród blisko półtora tysiąca języków Melanezji siatkowe torby mają własną nazwę, materiały i sposób ich robienia są niemal identyczne.</p>
<p>W siatkach nosi się wszystko &#8211; niemowlęta, prosiaki, psy, yam, taro, słodkie ziemniaki i narzędzia &#8211; w dowolnej konfiguracji, niekiedy wszystko na raz. Na pierwszy rzut oka niepozorne, niewielkich rozmiarów siatki rozciągają się do gigantycznych rozmiarów i są niesamowicie wytrzymałe &#8211; nośność dużego nokena to kilkadziesiąt kilogramów.</p>
<p><a href="http://www.papua.com.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/04/nok2.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-336" title="nok2" src="http://www.papua.com.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/04/nok2-300x195.jpg" alt="" width="300" height="195" /></a>Tradycyjne nokeny wykonywane są z naturalnych włókien łyka krzewów, pnączy i roślin zielnych z rodziny Pokrzywowatych (<em>Urticaceae), </em>głównie z powszechnie występującego w rejonie Nowej Gwinei rodzaju <em>Cypholophus. </em>W niektórych rejonach wykorzystuje się także niekiedy łyko różnych odmian figowców oraz plamy sagowej. Zmiękczone włókna roluje się na udzie i splata w potrójną nić, z której za pomocą szydełka i wykonanej z liści pandanusa przekładki dzierga się siatkę. Kobiety poświęcają temu zajęciu każdą niemal wolną chwilę.<a href="http://www.papua.com.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/04/nok4.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-338" title="nok4" src="http://www.papua.com.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/04/nok4-198x300.jpg" alt="" width="198" height="300" /></a></p>
<p>Sznurki barwione są całą paletą naturalnych barwników roślinnych. Kobiety z plemion Dani i Yali najczęściej stosują owoce <em>Pittosporum pullifolium</em> (Pittosporaceae) i <em>Melastoma polyanthum</em>, (Melastomataceae) dające, w zależności od nasycenia barwę od purpurowej po czarną, liście storczyków <em>Phaius tankervilleae</em> i <em>Spathoglottis parviflora </em>(Orchidaceae) barwiące na różne odcienie zieleni oraz kłącza kurkumy <em>Curcuma domestica</em> (Zingiberaceae) i owoce <em>Gardenia lamingtonii</em>, dające odpowiednio barwy żółtą i pomarańczową. Z braku naczyń, włókna zawija się w liście bananowca z sokiem, lub miazgą z odpowiednich roślin. Po jakimś czasie bez utrwalania odpłukuje się nadmiar barwnika. Usyskanie trwałej, wysyconej barwy, wymaga kilkukrotnego powtórzenia całego żmudnego cyklu.</p>
<p>Asmaci i Korowajowie często stosują nieco bardziej prymitywną technikę i barwią  już gotowe siatki, nanosząc na ich powierzchnię pastę z węgla drzewnego lub glinę &#8211; biały kaolin i czerwoną ochrę. Po wyschnięciu pigment wykrusza się, zostawiając delikatny, ledwie widoczny, ale nad podziw trwały wzór.</p>
<p><a href="http://www.papua.com.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/04/nok3.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-337" title="nok3" src="http://www.papua.com.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/04/nok3-196x300.jpg" alt="" width="196" height="300" /></a>Siatki ozdabiane są dodatkowo piórami, kośćmi i paciorkami, a także, co jest szczególnie popularne u plemion z grupy Dani, plecionkami z jaskrawożółtych włókien z łodyg storczyków <em>Diplocaulobium regale</em> (Orchidaceae) i rdzawoczerwonych liści pandanowca <em>Freycinetia spp.</em> (Pandanaceae).</p>
<p>Od pewnego czasu, w rejonach mających bliższy kontakt ze światem, naturalne włókna wypierane są przez fabryczne przędze nylonowe. Syntetyczne sznurki cieszą się powodzeniem ze względu na trwałe, jaskrawe barwy, chociaż wykonane z nich siatki szybciej się przecierają i są dużo mniej wytrzymałe. Przy splataniu siatek  wtórne zastosowanie znajduje powszechnie taśma termozgrzewalna używana do spinania paczek i bagażu na lotniskach &#8211; ma idealną szerokość i jest wygodniejsza i dużo trwalsza od tradycyjnych przekładek z liści pandanusa.</p>
<p><strong>Bibliografia:</strong><br />
Boissière M. <em>Ethnobiologie et rapports à l&#8217;environnement des Yali d&#8217;Irian Jaya. Indonésie</em>. Academie de Montpellier 1999.<br />
Milliken W. <em>Ethnobotany of Yali of West Papua</em>. Royal Botanic Garden, Edinburgh 1992.<br />
Heider K. <em>Grand VAlley Dani. Peaceful Warriors</em>. 3rd edition. Wadsworth, Belmont 1997.<br />
<strong><br />
</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.papua.com.pl/?feed=rss2&amp;p=248&amp;lang=PL</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>pieniądze</title>
		<link>http://www.papua.com.pl/?p=178&amp;lang=PL</link>
		<comments>http://www.papua.com.pl/?p=178&amp;lang=PL#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 22:16:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[dokumenty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.papua.com.pl/?p=178</guid>
		<description><![CDATA[<p>Podróżowanie po Papui jest bardzo drogie. Zaskakująco drogie, jak na miejsce, w którym prawie na każdym kroku człowiek styka się z niewyobrażalną wręcz nędzą. Jedną z głównych przyczyn tego stanu rzeczy, jest niemal kompletny brak infrastruktury komunikacyjnej. Nowa Gwinea jest najbardziej górzystą wyspą świata, blisko 3/4 jej powierzchni porośnięte jest gęstym lasem deszczowym. Wzdłuż południowego <p>czytaj więcej: <a href="http://www.papua.com.pl/?p=178&#38;lang=PL">pieniądze</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Podróżowanie po Papui jest bardzo drogie. Zaskakująco drogie, jak na miejsce, w którym prawie na każdym kroku człowiek styka się z niewyobrażalną wręcz nędzą. Jedną z głównych przyczyn tego stanu rzeczy, jest niemal kompletny brak infrastruktury komunikacyjnej. Nowa Gwinea jest najbardziej górzystą wyspą świata, blisko 3/4 jej powierzchni porośnięte jest gęstym lasem deszczowym. Wzdłuż południowego wybrzeża ciągnie się kilkudziesięciokilometrowej szerokości pas bagien namorzynowych, zalewanych regularnie wodami Morza Arafura. W samej Papui jest zaledwie kilkaset kilometrów dróg asfaltowych, a pasy startowe dłuższe niż 150 metrów można policzyć na palcach jednej ręki.  W odizolowane rejony prowincji całe zaopatrzenie trafia drogą lotniczą, co automatycznie podbija cenę towarów kilka, czasami kilkanaście nawet razy. Drogie jest też samo przemieszczanie się, środki transportu są bardzo ograniczone, a miejsca w nich zarezerwowane nawet na kilka tygodni naprzód. Dysponując z reguły ograniczonym czasem jesteśmy skazani na korzystanie z samolotów oraz łodzi, i, co gorsza płacenie według dużo wyższych stawek niż miejscowi. Przewoźnicy znakomicie wiedzą, że alternatywą dla oferowanych przez nich usług jest w najlepszym wypadku kilkudniowy trekking przez niezwykle nieprzyjazny teren. Potrafią wykorzystać ten fakt do bólu. Faktyczny monopol linii misjonarskich na loty wewnątrz prowincji i kontrolowany przez bugiską mafię handel paliwem, bynajmniej nie rokują, żeby sytuacja maiła się w historycznie bliskim czasie zmienić. Dlatego też, wybierając się do indonezyjskiej Papui, trzeba zabrać sporo pieniędzy. Niestety w rupiach. W praktyce oznacza to wożenie ze sobą worka pieniędzy. Najpierw jednak trzeba ten worek zdobyć&#8230;</p>
<p><span id="more-178"></span></p>
<p><strong>wymiana</strong></p>
<p>Dolary i inne dewizy bezwzględnie najbardziej opłaca się wymienić na lotnisku zaraz po przylocie. Paradoksalnie kurs jest tam najlepszy, nie ma ograniczeń co do ilości, więc dobrze jest wymienić gotówkę na zapas. Potrwa to trochę i nie obejdzie się bez problemów, ale warto, bo potem może być tylko gorzej&#8230;</p>
<p>Wydawałoby się, nic prostszego &#8211; wymienić w Azji pieniądze. I tu jesteśmy w błędzie, wszędzie w Azji, ale nie w Indonezji. Srodze rozczarują się ci, którzy przywykli wymieniać dolary i inne waluty w podejrzanych spelunach na radżastańskich bazarach, czy też jeździli na rozklekotanym motorze z zaprzyjaźnionym sprzedawcą ananasów szukając cinkciarzy w zaułkach starego Manadalay . Tu nie ma miejsca na celebrę i namaszczenie, z jakim liczyło się paczki przeszytych zardzewiałymi zszywkami banknotów z dziurą w twarzy Gandhiego, zdobyte po trwających godziny targach o kurs ze sprzedawcami dywanów i handlarzy fałszowaną biżuterią. Na nic zdadzą się doświadczenia zdobyte w negocjacjach walutowych z weteranem Kuomintangu w chińskiej knajpce w Mae Hong Son.  Opcje w Indonezji są mocno ograniczone. Bardzo mocno ograniczone. A wymienić trzeba, bo im dalej od zatłoczonych centrów turystycznych Kuty, Dżogdży i Dżakarty, tym mniejszą wartość jako środek płatniczy mają dolary, zwłaszcza te w mniejszych od pięćdziesiątki nominałach. Bankoty jedno, dwu, czy też pięciodolarowe funkcjonujące w takiej na przykład Kambodży niemal jako waluta obiegowa,  są tu całkowicie bezwartościowe. O euro można zapomnieć -  tak, jak w Tajlandii, Indiach, Birmie, czy też Pakistanie wynalazki ostatnich lat tego typu, nie cieszą się  uznaniem.</p>
<p>Niewiele chyba innych krajów poza Indonezją, ma równie absurdalne przepisy dotyczące walut obcych. A nawet jeśli, to w niewielu z nich przestrzegane są one z równie maniakalną konsekwencją. Mieliśmy okazję przekonać się o tym wielokrotnie. Najbardziej spektakularny chyba przypadek miał miejsce właśnie na Papui, kiedy to w banku w samym centrum Kota Biak, usłyszeliśmy od jedynego posługującego się angielskim pracownika banku (ale za to angielskim żywcem wyjętym z orędzia amerykańskich prezydentów) wypowiedziane drżącym głosem pamiętne zdanie: &#8220;We, people of Biak do not need your Z series dollars.&#8221; I rzeczywiście, żaden z mieszkańców wyspy Biak mimo naszych próśb i błagań zdawał się nie potrzebować naszych studolarówek , nawet po części tak bardzo jak my potrzebowaliśmy kilku milionów rupii, by zapłacić za hotel i bilety na samolot. Mieliśmy garść szeleszczących, studolarowych banknotów, które były całkowicie bezwartościowe jako środek płatniczy, gdyż:</p>
<ul>
<li>dwa były z serii Z (o której wypowiadano się z wyraźną odrazą), co całkowicie dyskwalifikowało je jako środek płatniczy</li>
<li>dwa kolejne miały delikatne ślady składania, które wyraźnie pogłębiły się w trakcie wnikliwych oględzin przez pracowników banku wszystkich szczebli, co w konsekwencji, na poziomie szczebla najwyższego, czyli dyrektora oddziału, uczyniło je całkowicie bezwartościowymi</li>
<li>jeden był z serii F wydanej w 2003 roku, a przecież powszechnie wiadomo, że takie do niczego się nie nadają</li>
<li>jeden byłby całkiem niezły  i już prawie udało się go wymienić, gdy bystry pracownik banku dostrzegł, że na rewersie, ktoś zrobił mały znaczek długopisem&#8230;</li>
<li>dwa, wzbudzające niezwykłe rozbawienie i przekazywane z rąk do rąk jako wyjątkowe kuriozum, miały (o, zgrozo!) małe wizerunki Benjamina Franklina i pochodziły z zamierzchłych czasów, bowiem, aż z roku 1997, co poważnie poddawało w wątpliwość ich autentyczność (podobnie zresztą jak trzech kolejnych, wydanych przed rokiem 2003).</li>
</ul>
<p>Niestety te reguły są przestrzegane przez <strong>wszystkie </strong>banki. Z perspektywy czasu historia jest całkiem zabawna, ale nam nie było wtedy do śmiechu &#8211; uratował nas jedyny podówczas w Kota Biak bankomat, który zaakceptował kartę Maestro naszego kolegi (naszych Visa Electron nie chciał)&#8230; O bankomatach piszemy jeszcze trochę niżej, bo to odrębna historia&#8230;</p>
<p>Kolejny problem stanowi fakt, że nie wszystkie banki wymieniają waluty, a te które się tym zajmują mają często dzienne limity wymiany na jednego cudzoziemca (zwłaszcza  banki na prowincji) &#8211; oznacza to, że na przestrzeni jednego dnia bankowego, posługując się jednym paszportem, można wymienić na przykład tylko 1000 dolarów. Oczywiście można obejść wszystkie banki w mieście, ale procedura liczenia, sprawdzania banknotów trwa z reguły na tyle długo, że na wymianę, dajmy na to 10 000 dolarów potrzeba byłoby ze dwóch dni (chyba, że ma się odrobinę szczęścia i w drugim z kolei banku, w kolejce trafi się na rekina miejscowej finansjery, który z radością kupi od nas wyższą kwotę, po oficjalnym kursie, omijając przepisy bankowe. Tu oczywiście radzimy uważać, nie wszyscy mogą bowiem być równie uczciwi, jak miły pan napotkany w banku BNI w Jayapurze latem 2009, którego niniejszym pozdrawiamy).</p>
<p>Alternatywą pozostają kantory, te jednak są nieliczne i na ogół występują w miejscach mocno turystycznych. W tego typu przybytkach należy mieć się szczególnie na baczności, bowiem pracownicy wielu z nich są wysokiej klasy iluzjonistami, przy których David Copperfield mógłby uchodzić za nieudolnego, jarmarcznego kuglarza. To, w jaki sposób po trzykrotnym przeliczeniu przez obie strony sterty rupii, kantorowcy potrafią zniknąć jedną trzecią banknotów, i to całkowicie niezauważenie pozostanie dla nas tajemnicą. Badania terenowe przeprowadzone w kilku kantorach Kuty wzdłuż Jl. Legian nie dały odpowiedzi na to pytanie. W pewnym momencie, po przeliczeniu niezmiennie  znikała część banknotów (wtedy straszyliśmy wezwaniem policji i natychmiast zwracano nam z powrotem nasze dolary, nigdy rupie). Koniec końców pieniądze udało nam się wymienić w siódmym z kolei kantorze. Znamienne jest to, że już na progu jego pracownik powiedział nam szczerze, że ma niższy kurs ale przynajmniej nie kradnie. I rzeczywiście nie ukradł. Na wszelki wypadek sprawdzaliśmy pięć razy. Generalnie cechą szemranych kantorów jest nad podziw dobry kurs (aktualny kurs podajemy na dole tej strony, można też sprawdzić go na stronach banku np. <a href="http://www.klikbca.com/">BCA</a>).Tak czy inaczej, poza miejscami bardzo turystycznymi kantorów nie ma, a niestety w kwestii wymiany gotówki,  rzadko kiedy można liczyć  na pomoc osób reprezentujących profesje, tradycyjnie zaangażowane w nielegalne procedery, czyli kierowców riksz, taksówek, barmanów i portierów, tudzież recepcjonistów. W takiej sytuacji pozostaje tylko bankomat&#8230;</p>
<p><strong>&#8230;ATM czyli magiczna ściana</strong></p>
<p>W świetle powyższych informacji wyjmowanie pieniędzy z bankomatów wydawałoby się być najwygodniejszym sposobem na bezpieczne pozyskanie lokalnych środków płatniczych. Kurs jest korzystny, bo unika się strat na kolejnych wymianach pieniędzy, a jeśli dysponuje się kartą banku, który nie pobiera haraczu za wyciąganie pieniędzy z bankomatów za granicą &#8211; transakcje bankomatowe są nawet o 2-3% bardziej opłacalne niż dwustopniowa wymiana PLN/USD/IDR. Byłoby jednak zbyt pięknie, gdyby udało się za pomocą zwykłej karty rozwiązać sprawę&#8230; Pojawiają się problemy:</p>
<p>Po pierwsze &#8211; bankomaty są powszechne tylko w większych miastach, na prowincji nie ma ich wcale, a nawet jeśli uda nam się jakiś po długich poszukiwaniach odnaleźć, nie musi on akceptować zagranicznych kart (i często tego nie robi). Po drugie &#8211; bankomaty mają limit kwot wypłat ustawiony na śmiesznym poziomie &#8211; najniższy na jaki udało nam się to 500 000 IDR (podówczas była to równowartości 45 USD), najwyższy to 3 miliony IDR (około 300 USD to już całkiem nieźle, zwłaszcza, że ten limit wiąże się już raczej z przepustowością szczeliny do wyciągania banknotów), regułą jest 1,25-2 miliony IDR. Biorąc pod uwagę te kwoty, łatwo obliczyć, że wyciągniecie np. 50 milionów rupii może trochę potrwać &#8211; w skrajnych wypadkach trwa nawet kilka dni &#8211; na dwie karty (dzięki temu dowiedzieliśmy się, o limicie liczby transakcji bankomatowych w naszym banku, wynoszącym domyślnie 3 &#8211; żeby było śmieszniej, limit zeruje się o północy polskiego czasu).</p>
<p><strong>Rady na koniec&#8230;</strong></p>
<p>Podsumowując &#8211; warto mieć ze sobą karty bankomatowe (im więcej różnych tym lepiej), hasła umożliwiające wykonywanie przelewów z konta na konto (w razie czego możemy odblokować środki w momencie zniszczenia, zgubienia lub kradzieży jednej z kart). Przed wyjazdem dobrze upewnić się, jaki jest limit dzienny transakcji bankomatowych (liczba i kwota) i czy nasz bank pobiera prowizję od wyjmowania pieniędzy za granicą, a jeśli to w jakiej wysokości.</p>
<p>Oprócz kart należy mieć też gotówkę, raczej w dolarach niż euro, ale ta musi być w banknotach w idealnym stanie, o dużych nominałach, nowych emisji najlepiej po 2004 (albo nawet po 2006 roku). Tę gotówkę najlepiej wymienić na lotnisku, na wszelki wypadek sprawdzając wcześniej w internecie aktualny kurs rupii. Po każdej wymianie, należy bezwzględnie przeliczyć na spokojnie czy zgadza się kwota, nawet jeśli ma to chwilę potrwać.</p>
<p>Rozwiązanie problemu bezpiecznego schowania kilkunastu paczek banknotów pozostawiamy Waszej inwencji&#8230;</p>
<p><strong>Aktualny kurs rupii indonezyjskiej wg. serwisu fx-rate.net:</strong></p>
<p><!-Currency Converter widget - HTML code - fx-rate.net -->
<div style="width: 135px; border:0px;background-color:#333300;align:center;text-align;left;margin:0px 0px:padding:0px 0px;">
<div style="text-align:center;font-size:11px; line-height:16px;font-family: arial;color:#666666; font-weight:bold;background:#333300;padding:3px 3px;"> <a href="http://fx-rate.net/IDR/" title="IDR" style="text-decoration:none;color:#666666;font-size:12px; line-height:16px;font-family: arial;"> <img border="" width="16" height="11" style="margin:0;padding:0;border:0;" src = "http://fx-rate.net/images/countries/id.png"></img> &#160;&#160; IDR</a> </div>
<p>		<script type="text/javascript" src="http://fx-rate.net/fx-rates.php?currency=IDR&#038;length=short&#038;label_type=currency_code"></script></div>
<p><!-end of code--></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.papua.com.pl/?feed=rss2&amp;p=178&amp;lang=PL</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>mapy</title>
		<link>http://www.papua.com.pl/?p=149&amp;lang=PL</link>
		<comments>http://www.papua.com.pl/?p=149&amp;lang=PL#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Jan 2010 22:12:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[geografia]]></category>
		<category><![CDATA[GPS]]></category>
		<category><![CDATA[mapy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.papua.com.pl/?p=149</guid>
		<description><![CDATA[<p>&#8230; czyli brak szczegółowych danych o rzeźbie terenu</p>
<p>Ten komentarz wciąż widnieje na białych plamach znaczących mapy tego rejonu i znakomicie tłumaczy konieczność korzystania z usług doświadczonych lokalnych przewodników na miejscu, zwłaszcza jeśli wybieramy się w mniej uczęszczane rejony. Dostępne w sieci zdjęcia satelitarne, pomijając okolice większych miast na Papui (czyli w porywach do 4-5 w <p>czytaj więcej: <a href="http://www.papua.com.pl/?p=149&#38;lang=PL">mapy</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8230; czyli brak szczegółowych danych o rzeźbie terenu</p>
<p>Ten komentarz wciąż widnieje na białych plamach znaczących mapy tego rejonu i znakomicie tłumaczy konieczność korzystania z usług doświadczonych lokalnych przewodników na miejscu, zwłaszcza jeśli wybieramy się w mniej uczęszczane rejony. Dostępne w sieci zdjęcia satelitarne, pomijając okolice większych miast na Papui (czyli w porywach do 4-5 w indonezyjskiej części) są dosyć kiepskiej jakości, na mapach w serwisie google większa część powierzchni wyspy zakryta jest chmurami&#8230; O dobrych mapach na GPS obejmujących interior wyspy nic nam niestety nie wiadomo.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-168" title="mapa" src="http://www.papua.com.pl/wordpress/wp-content/uploads/2010/01/mapa.gif" alt="mapa" width="600" height="384" /><br />
Jeśli chodzi o mapy papierowe to w latach 50 i 60-tych ubiegłego stulecia U.S. Army Map Service opracował dwie serie map rejonu Nowej Gwinei: T504 w skali 1:250,000 i T401 w skali 1:500,000. Przez lata mapy te ewoluowały i były systematycznie uzupełniane, ale nawet w najnowszych opracowaniach wydanych w ramach serii Joint Operations Graphic (JOG) w skali 1:250,000 i Tactical Pilotage Chart (TPC) w skali 1:500,000 spore połacie wyspy usiane są, tak jak na powyższym obrazku, komentarzami RELIEF DATA INCOMPLETE. Dodatkowo przed długie lata ze względów strategicznych dostęp do części arkuszy był objęty restrykcjami &#8211; zwłaszcza w przypadku indonezyjskiej części wyspy. W ostatnich latach sytuacja polityczna w indonezyjskiej Papui na szczęście trochę się ustabilizowała, a mapy niektórych rejonów przestały być super tajne. Na rynku zaczęły pojawiać się indonezyjskie mapy w skali 1:250.000, oparte o dane z map JOG, ale zaktualizowane i uzupełnione. Póki co niestety mapy te niedostępne są w wersji elektronicznej, a w sieci da się wygrzebać tylko stare arkusze JOG i TPC.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.papua.com.pl/?feed=rss2&amp;p=149&amp;lang=PL</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>papua z góry na dół&#8230;</title>
		<link>http://www.papua.com.pl/?p=138&amp;lang=PL</link>
		<comments>http://www.papua.com.pl/?p=138&amp;lang=PL#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 31 Dec 2009 13:36:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[wyprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.papua.com.pl/?p=138</guid>
		<description><![CDATA[<p>&#8230; czyli wyprawa w sedno sprawy</p>
<p>Koralowe wysepki, dzika dżungla, domy na drzewach, kilkusetletnie mumie, wojownicy, potomkowie łowców głów, ostatni kanibale i zapierająca dech w piersiach dzika, dziewicza przyroda.  Papua z góry na dół to wyprawa w czasie i przestrzeni, do fascynującego świata setek kultur. Poznamy wojowników z plemienia Dani, ruszymy na trekking w dżungli by <p>czytaj więcej: <a href="http://www.papua.com.pl/?p=138&#38;lang=PL">papua z góry na dół&#8230;</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8230; czyli wyprawa w sedno sprawy</p>
<p>Koralowe wysepki, dzika dżungla, domy na drzewach, kilkusetletnie mumie, wojownicy, potomkowie łowców głów, ostatni kanibale i zapierająca dech w piersiach dzika, dziewicza przyroda.  Papua z góry na dół to wyprawa w czasie i przestrzeni, do fascynującego świata setek kultur. Poznamy wojowników z plemienia Dani, ruszymy na trekking w dżungli by dotrzeć do nadrzewnych domów kultywujących kanibalizm plemion Kombai, Korowai Batu i Korowai. Spłyniemy łodzią przez bagniska namorzynowe, tereny owianych sławą łowców głów legendarnych rzeźbiarzy z plemienia Asmat.</p>
<p>Wszystko to możesz zobaczyć z nami. Jeśli od zawsze marzysz o wyprawie na Papuę, chcesz przeżyć przygodę życia trafiłeś w samo sedno!</p>
<p>Najbliższy wolny termin już w październiku 2010!!!</p>
<p><a href="http://www.papua.com.pl/?page_id=39">Poczytaj więcej&#8230;</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.papua.com.pl/?feed=rss2&amp;p=138&amp;lang=PL</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>malaria</title>
		<link>http://www.papua.com.pl/?p=97&amp;lang=PL</link>
		<comments>http://www.papua.com.pl/?p=97&amp;lang=PL#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Dec 2009 16:01:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[zdrowie]]></category>
		<category><![CDATA[komary]]></category>
		<category><![CDATA[malaria]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.papua.com.pl/?p=97</guid>
		<description><![CDATA[<p>Jednym, aczkolwiek nie jedynym powodem, dla którego Nowa Gwinea należy do najmniej przyjaznych ludziom miejsc na świecie, jest endemiczna malaria. Niemal cały obszar wyspy i otaczających ją wysepek są rejonem endemicznego występowania malarii  (patrz mapka) &#8211; wyjątkiem są tereny położone powyżej 2000 m. n.p.m. -  taką wysokość przyjmuje się bowiem za granicę zasięgu występowania komarów <p>czytaj więcej: <a href="http://www.papua.com.pl/?p=97&#38;lang=PL">malaria</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jednym, aczkolwiek nie jedynym powodem, dla którego Nowa Gwinea należy do najmniej przyjaznych ludziom miejsc na świecie, jest endemiczna malaria. Niemal cały obszar wyspy i otaczających ją wysepek są rejonem endemicznego występowania malarii  (patrz mapka) &#8211; wyjątkiem są tereny położone powyżej 2000 m. n.p.m. -  taką wysokość przyjmuje się bowiem za granicę zasięgu występowania komarów widliszków z rodzaju <em>Anopheles</em>, których samice przenoszą zarodźce. Na całej wyspie występuje trzeciaczka, stosunkowo łagodna malaria wywoływana przez zarodźca ruchliwego (<em>Plasmodium vivax)</em>, w bagnistych rejonach na północy zdecydowanie wyższe jest zagrożenie bardzo groźną malarią mózgową, wywoływaną przez zarodźca sierpowatego (<em>Plasmodium falciparum).</em> Duża część rdzennych mieszkańców wyspy jest nosicielami mutacji genetycznych dających całkowitą oporność na malarię, lub wydatnie zmniejszających dokuczliwość objawów. Mimo to choroba zbiera co roku ponure żniwo.</p>
<p>Poniżej umieszczamy trochę przydatnych informacji dotyczących profilaktyki i leczenia malarii. Profilaktyki można oczywiście nie brać, ale ważne żeby decyzję tę podjąć nie poprzez zaniechanie, ale w pełni świadomie, zdając sobie sprawę z ryzyka. A ryzyko jest duże i nie należy go bagatelizować.</p>
<p>Informacje te oparte są o sprawdzone i wiarygodne źródła, ale z pewnością nie zastąpią kompetentnej porady lekarza specjalisty. Autorzy strony nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za ewentualne skutki stosowania się do niżej wymienionych porad.</p>
<p><span id="more-97"></span></p>
<p><img class="size-full wp-image-101 alignleft" title="malaria_papua" src="http://www.papua.com.pl/wordpress/wp-content/uploads/2009/12/malaria_papua.jpg" alt="malaria_papua" width="650" height="380" /></p>
<p><strong>Profilaktyka</strong></p>
<p>Generalnie rzecz biorąc, malarii lepiej zapobiegać niż ją leczyć&#8230; Jako, że szczepionki póki co nie ma, profilaktyka sprowadza się do łykania leków i profilaktyki zachowawczej, czyli polewania się środkami odstraszającymi komary i owijania w moskitiery &#8211; o tym za chwilę.  Profilaktyka farmakologiczna ma jedną wadę, przy pobycie przekraczającym kilka tygodni faszerowanie się lekami może poczynić większe spustoszenie w naszym organizmie niż sama choroba. Wysiadają wątroba i nerki. O ile przy krótszym pobycie  warto jednak o profilaktyce pomyśleć, o tyle przy dłuższym ze względu na wątrobę warto zaryzykować. Cienka czerwona linia przebiega w granicach 4-6 tygodni pobytu w strefie malarycznej.</p>
<p>Dla tych, którzy zdecydują się na łykanie pigułek, współczesna medycyna przewiduje dwie rozsądne opcje:</p>
<p><strong>Lariam</strong><strong>® </strong>- tabletki firmy Roche, zawierające 250 mg chlorowodorku meflokiny (<em>mefloquine hydrochloride</em>). Bierze się jedną, raz na tydzień, co oprócz relatywnie niskiej ceny (zwłaszcza jeśli kupuje się lek za granicą, nawet jeśli jest to jedynie granica południowa naszego kraju) jest niewątpliwą zaletą leku. Pierwszą dawkę przyjmujemy na kilka dni (do tygodnia) przed wjazdem w strefę malaryczną, kolejne regularnie, co tydzień, kontynuując przez 4 tygodnie po wyjeździe ze strefy. Lek u niektórych osób może wywoływać różne nieprzyjemne objawy, aczkolwiek przez kilka lat łykania Lariamu, nigdy takich objawów nie zaobserwowaliśmy u siebie, ani też nie zetknęliśmy się z kimkolwiek, kto mógłby potwierdzić ich występowanie i powiązać je jednoznacznie z przyjmowaniem leku. Niemniej jednak, przyzwoitość nakazuje uprzedzić, że takie objawy podobno mogą wystąpić. Lariam wydaje się być skuteczny przeciwko szczepom<em> P. falciparum </em>na Papui, nie działa natomiast na wszystkie szczepy <em>P. vivax</em>, o czym autor tego wpisu przekonał się na własnej skórze. W czasie przyjmowania leku nie powinno się pić alkoholu i zażywać substancji obciążających wątrobę. Lariam podobnie zresztą jak większość leków antymalarycznych zaburza przyswajanie kwasu foliowego &#8211; dlatego też jest niebezpieczny dla kobiet we wczesnej ciąży, lub planujących ciążę (bezpieczny okres karencji na zajście w ciążę to 3 miesiące po skończeniu zażywania leku).</p>
<p><strong>Malarone<strong>®</strong> </strong>- tabletki firmy GlaxoSmithKline, zawierające 250 mg atowakwonu (<em>atovaquone</em>) i 100 mg chlorowodorku proguanilu (<em>proguanil hydrochloride</em>). Łyka się jedną dziennie, począwszy od dnia wjazdu w strefę malaryczną, skończywszy tydzień po wyjeździe. Ponieważ ze względu na potencjalne skutki uboczne leku nie powinno zażywać się dłużej niż 4 tygodnie, decyzja o stosowaniu Malarone automatycznie ogranicza długość pobytu w strefie malarycznej do 3 tygodni. Skuteczność Malarone jest porównywalna z Lariamem, przynajmniej jeśli chodzi o ten rejon świata. Zażywanie Malarone, jako leku nieco nowszej generacji wiąże się z mniejszym prawdopodobieństwem wystąpienia doraźnych skutków ubocznych, krótszy jest też okres karencji na zajście w ciążę. Niewątpliwą wadą leku jest dużo wyższa cena. W przeciwieństwie do Lariamu, Malarone jest dopuszczony do obrotu w Polsce, dzięki czemu łatwiej go kupić. Należy mieć jednak nadzieję, że te absurdalne ograniczenia (oczywiście funkcjonujące tylko w naszym kraju i nigdzie indziej) i faktyczny monopol firmy GSK zostaną zniesione, zwłaszcza, że leków tych nie można we wszystkich rejonach malarycznych stosować wymiennie &#8211; są niektóre miejsca (np. Afryka Subsaharyjska, gdzie akurat Lariam sprawdza się dużo lepiej)&#8230;</p>
<p>Jeśli z jakichś powodów decydujemy się już nie stosować profilaktyki farmakologicznej, warto pomyśleć o wzięciu ze sobą testów diagnostycznych (np. <a title="Optimal-IT" href="http://www.diamed.com/content.aspx?id=18&amp;nav=products" target="_blank">Optimal-IT</a>)  i zapasu leków. W razie pojawienia się objawów malarii możemy określić, czy to malaria, jaki gatunek i dostosować do tego kurację. W przypadku infekcji <em>P.falciparum </em>od szybkości podania odpowiedniej dawki leków może zależeć życie, a doba spóźnienia z lekami może oznaczać konieczność rozstania się z nim dużo wcześniej niż zamierzaliśmy.</p>
<p><strong>Profilaktyka zachowawcza&#8230;</strong></p>
<p>&#8230; czyli nie dać się ugryźć. Bez względu na to, czy faszerujemy się pigułkami, czy nie, najważniejszy sposób zapobiegania malarii to po prostu nie dać się ugryźć. Zwłaszcza, że w ten sposób unikamy także innych chorób, takich jak na przykład denga. Przenoszące malarię komary z rodzaju <em>Anopheles </em>są aktywne od zmierzchu do świtu, co nie znaczy, że w miejscach chłodniejszych i zacienionych nie żerują w ciągu dnia. Warto ograniczyć do minimum powierzchnię odsłoniętej skóry czyli  długi rękaw i długie nogawki. Odsłoniętą skórę smarujemy repelentem &#8211; jak do tej pory jedynym skutecznym repelentem dostępnym w handlu jest DEET czyli <strong><em>N,N</em>-dietylo-<em>m</em>-toluamid. </strong>Inne, zwłaszcza oparte o olejki aromatyczne, mimo buńczucznych deklaracji producentów, po prostu nie działają, albo działają na tyle krótko, że nie warto się fatygować &#8211; jest to potwierdzone rzetelnymi i niezależnymi badaniami naukowymi,. DEET musi być stężony &#8211; preparaty powinny mieć minimum 30%, a najlepiej 50% zawartości tego związku, żeby po jednorazowym zastosowaniu zapewnić kilka (6-8) godzin działania. Słabsze działają dużo krócej. DEET ma jedną wadę, rozpuszcza niektóre tworzywa sztuczne&#8230; dlatego warto zawczasu sprawdzić czy nie zrobi tego z naszym sprzętem lub ubraniami. Drugą wadą jest niewielki zasięg działania &#8211; komary czują DEET dopiero z odległości poniżej 5 cm &#8211; trzeba wiec smarować się dokładnie&#8230; Ubrania, łóżko i moskitierę można spryskać preparatem zawierającym permetrynę -  związek skuteczny, ale na tyle trujący, że nie stosuje się go bezpośrednio na skórę.</p>
<p>Nieliczne w Papui hotele niekiedy dysponują starymi, dziurawymi jak rzeszoto moskitierami, na ogół jedynym substytutem moskitiery są jednak tylko przerdzewiałe metalowe siatki w oknach, dlatego warto mieć własną moskitierę, a jeśli śpimy pod gołym niebem zintegrowany z moskitierą hamak .</p>
<p><strong>Objawy malarii<br />
</strong></p>
<p>Jak rozpoznać, czy w ogóle mamy malarię?<br />
Okres wylęgania malarii trwa 7–14 dni, zarówno dla<em> P. falciparum</em>, jak i <em>P. vivax</em>.  Przez ten czas infekcja przebiega całkowicie bezobjawowo &#8211; sporozoity rozwijają się w hepatocytach, komórkach wątroby. Dopiero po upływie tego okresu pojawiają się pierwsze objawy &#8211; dreszcze, wysoka gorączka i zimne poty (nawet ponad 40 °C), którym towarzyszą bóle głowy i mięśni, nudności i wymioty, czasami również biegunka. W końcowym okresie napadu pojawiają się bardzo obfite poty i następuje gwałtowne obniżenie temperatury. Napady gorączki pojawiają się regularnie co dwie doby w przypadku trzeciaczki (wywołanej przez zarodźca ruchliwego), każdy kolejny atak objawia się dużo silniej od poprzedniego. W przypadku malarii mózgowej do objawów dochodzą zaburzenia świadomości, śpiączka i drgawki, ataki nie są regularne. Nie we wszystkich przypadkach przebieg malarii ma tak typowy charakter, atypowe objawy mogą występować u osób które przyjmują lub przyjmowały profilaktykę antymalaryczną lub przechodziły malarię.</p>
<p>Ponieważ pierwsze symptomy malarii przypominają objawy innych chorób występujących w tropikach, np. dengi lub grypy, wszelkie podejrzenia warto potwierdzić testami diagnostycznymi.</p>
<p><strong>Leczenie</strong></p>
<p>Jeżeli przestrzegamy profilaktyki antymalarycznej, a jesteśmy w rejonie krótko, szanse na wystąpienie objawów na miejscu są nikłe. Przy dłuższych pobytach musimy jednak liczyć się z tym, że objawy choroby zaskoczą nas w miejscu, w którym nie będziemy mieli dostępu do pomocy medycznej. Tak, czy inaczej, poza większymi miastami i niektórymi placówkami misyjnymi, na fachową pomoc nie mamy co liczyć. W takiej sytuacji musimy ratować się sami. Warto mieć w apteczce podróżnej leki, które pozwolą szybko odpowiedzieć na atak malarii i w najgorszym wypadku przynajmniej powstrzymać postęp choroby do momentu, kiedy będziemy w stanie uzyskać kompetentną pomoc lekarską.</p>
<p>Zasada jest taka, że jeśli przyjmujemy profilaktykę antymalaryczną, ale mamy objawy malarii to nie stosujemy uderzeniowej dawki leku, który bierzemy profilaktycznie, gdyż prawdopodobnie jest on nieskuteczny i zwiększanie dawki nic nie da.</p>
<p>Jeśli jesteśmy w stanie wykonać testy i określić gatunek zarodźca, stosujemy w miarę możliwości terapię specyficznie ukierunkowaną na ten konkretny gatunek. Jeśli nie wiemy jaka malaria nam dolega, stosujemy uderzeniową dawkę środka o szerokim spektrum działania. Poniżej podajemy standardowe dawki leków antymalarycznych, w zwalczaniu malarii u osób dorosłych o przeciętnej masie ciała. Jeśli decydujemy się na którykolwiek z tych leków, powinniśmy wziąć wszystkie zalecane dawki. Na wszelki wypadek podajemy też skład leku i zawartość składników aktywnych- często na miejscu da się kupić leki generyczne, o tym samym składzie, ale innej nazwie handlowej, często również innych dawkach. Warto znać skład i zalecane dawki, zarówno profilaktyczne, jak i lecznicze.</p>
<p>W przypadku większości szczepów <em>P. falciparum</em> i <em>P. vivax</em> powinno zadziałać:</p>
<ul>
<li><strong>Malarone</strong> &#8211; 3 dawki po 4 tabletki w odstępach 24 godzinnych. Czyli 3 x (750 mg atowakwonu + 300 mg chlorowodorku proguanilu).</li>
</ul>
<ul>
<li><strong>Lariam</strong> &#8211; jednorazowa dawka 5 tabletek (czyli: w sumie 1250 mg chlorowodorku meflokiny)- lub 3 tabletki i po 8 godzinach kolejne dwie. Jeśli nie zadziała, nie podajemy kolejnej dawki.</li>
</ul>
<p>W przypadku większości szczepów <em>P. falciparum</em> (w tym opornych na chininę) zalecane leczenie to:</p>
<ul>
<li><strong>Coartem (Riamet)</strong> &#8211; tabletki zawierające 20 mg artemether i 120 mg lumefantrine. Podaje się 6 dawek po 4 tabletki (czyli w sumie po 80 mg artemether i 480 mg lumefantrine w każdej dawce), w następującym cyklu: pierwsza dawka po potwierdzeniu infekcji, druga po 8 godzinach, trzecia po kolejnych 16 godzinach i  kolejne trzy dawki co 12 godzin.</li>
</ul>
<p>W przypadku większości szczepów <em>P. vivax</em> zalecane leczenie to:</p>
<ul>
<li><strong>Arechin (Aralen)</strong> &#8211; tabletki zawierające 250 mg difosforanu chlorochiny (<em>chloroquine phosphate</em>). Podaje się 4 dawki. Pierwsza dawka 4 tabletki (czyli w sumie 1000 mg difosforanu chlorochiny), druga, 2 tabletki (czyli 500 mg difosforanu chlorochiny) po 6 godzinach i kolejne dwie dawki po 2 tabletki w odstępach 24 godzin.</li>
</ul>
<p>Wszystkie wymienione leki najlepiej podawać razem z posiłkiem, najlepiej tłustym i popić solidną dawką płynu. W czasie terapii ważne jest picie dużej ilości płynów &#8211; pomijając zapobieganie odwodnieniu organizmu, oszczędzamy w ten sposób nerki.</p>
<p>W przypadku leczenia malarii wywołanej przez <em>P. vivax </em>leczenie Arechinem i Lariamem wymaga późniejszego leczenia wspomagającego prymachiną (<em>primaquine</em>) &#8211; 14 dawek po 30mg prymachiny w odstępach 24h. Dzięki temu zwiększa się szanse usunięcia uśpionych w wątrobie form zarodźców <em>- schizontów</em> i zapobieżenia nawrotom choroby.</p>
<p>więcej o lekach na malarię i malarii: <a title="The Internet Drug Index" href="http://www.rxlist.com/malaria/article.htm">RxList</a>, <a title="Zdrowie w podróży" href="http://www.zdrowiewpodrozy.pl/index.php?page=objdet&amp;oid=19"> Zdrowie w podróży</a></p>
<p>Informacje umieszczone powyżej nie mają charakteru porady lekarskiej i z pewnością nie zastąpią kompetentnej porady lekarza specjalisty. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za ewentualne skutki stosowania się do wyżej wymienionych porad.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.papua.com.pl/?feed=rss2&amp;p=97&amp;lang=PL</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>surat jalan</title>
		<link>http://www.papua.com.pl/?p=88&amp;lang=PL</link>
		<comments>http://www.papua.com.pl/?p=88&amp;lang=PL#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Dec 2009 12:21:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[dokumenty]]></category>
		<category><![CDATA[surat jalan]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.papua.com.pl/?p=88</guid>
		<description><![CDATA[<p style="text-align: left;">Surat jalan (dosłownie: list podróżny) to zezwolenie na pobyt w interiorze Papui. Bez niego ani rusz. Oficjalnie, przebywanie na terenie prowincji i przemieszczanie się w jej obrębie, objęte jest restrykcjami administracyjnymi. Tak czy inaczej nie wszystkie rejony są otwarte dla cudzoziemców, natomiast podróżowanie po tych dostępnych wymaga rejestrowania się na posterunkach policji i <p>czytaj więcej: <a href="http://www.papua.com.pl/?p=88&#38;lang=PL">surat jalan</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><img class="alignright size-medium wp-image-100" title="surat" src="http://www.papua.com.pl/wordpress/wp-content/uploads/2009/12/surat-300x293.jpg" alt="surat" width="300" height="293" /><em>Surat jalan</em> (dosłownie: list podróżny) to zezwolenie na pobyt w interiorze Papui. Bez niego ani rusz. Oficjalnie, przebywanie na terenie prowincji i przemieszczanie się w jej obrębie, objęte jest restrykcjami administracyjnymi. Tak czy inaczej nie wszystkie rejony są otwarte dla cudzoziemców, natomiast podróżowanie po tych dostępnych wymaga rejestrowania się na posterunkach policji i wojska. Trzeba powiedzieć, skąd, dokąd i w jakim celu się podróżuje &#8211; urzędnik z  namaszczeniem wbija wielką pieczęć i zapisuje podane przez nas informacje w grubej księdze. Na ogół prosi o zostawienie kopii <em>surat jalan </em>(warto mieć ich na wszelki wypadek kilka) i w mniej lub bardziej ostentacyjny sposób uprasza o uiszczenie &#8220;opłaty administracyjnej&#8221;, lub w zupełnie niezawoalowany sposób prosi o parę groszy na papierosy. Nieposiadanie stosownego <em>surat jalan </em>może stać się źródłem kłopotów &#8211; oczywiście wszystko zależy od nastawienia i wyrozumiałości urzędnika, czasami rozwiązaniem kłopotów jest uiszczenie dużo wyższej &#8220;opłaty administracyjnej&#8221;, w skrajnych wypadkach zawróceniem z trasy i grzywną, tudzież problemami z kolejnym wjazdem do Papui. Lepiej go więc mieć..</p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: left;"><span id="more-88"></span></p>
<p style="text-align: left;"><strong>Skąd wziąć <em>surat jalan</em>?</strong></p>
<p style="text-align: left;">Pozwolenie wyrabia się w okręgowym komisariacie policji (PolRes). Wydanie dokumentu jest bezpłatne, a formalności trwają z reguły nie więcej niż 1-2 godziny. W Sentani, czyli miejscu, które dla większości przybyszów z zewnątrz jest wrotami do Papui, dokumenty można załatwić w PolRes we wsi Doyo Baru, kilka kilometrów na zachód od lotniska &#8211; najprościej dojechać tam korzystając z <em>ojek</em> &#8211; motocykla-taksówki. W Timice w głównej bazie policji przy drodze do Tembagapury.</p>
<p>Do wyrobienia <em>surat jalan</em> potrzebne są:</p>
<ul>
<li>kserokopia paszportu &#8211; strona z danymi oraz strona z wizą i pieczątką potwierdzającą wjazd do Indonezji</li>
<li>2 zdjęcia paszportowe (jak widać na załączonym przykładzie, nie muszą być bynajmniej aktualne)</li>
<li>paszport do wglądu</li>
</ul>
<p>Jeśli jedziemy większą grupą, to wyżej wymienione dokumenty musi mieć każdy z grupy &#8211; pozwolenie wydawane jest jedno z reguły na nazwisko osoby, która załatwia formalności, pozostałe osoby traktowane są jako towarzysze podróży, co wiąże się z tym, że do samego końca podróży należy trzymać się razem.</p>
<p>Musimy dodatkowo podać długość pobytu, oraz listę miejscowości, które planujemy odwiedzić. I tyle. Jak tylko dostaniemy gotowy dokument do ręki, warto zrobić przynajmniej 4-5 kserokopii &#8211; przydadzą się potem&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.papua.com.pl/?feed=rss2&amp;p=88&amp;lang=PL</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>slajdy w tarabuku</title>
		<link>http://www.papua.com.pl/?p=27&amp;lang=PL</link>
		<comments>http://www.papua.com.pl/?p=27&amp;lang=PL#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Dec 2009 09:26:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[pokazy slajdów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.papua.com.pl/wordpress/?p=27</guid>
		<description><![CDATA[<p> Serdecznie zapraszamy na kolejny pokaz slajdów z Papui. Tym razem w księgarni   Tarabuk  na Powiślu, w najbliższą środę, 16 grudnia o godzinie 19.  Zabierzemy Was w podróż na tajemnicze koralowe wyspy, do odciętej od świata Doliny Baliem, na bagna namorzynowe zamieszkane przez łowców głów z plemienia Asmat. Zobaczycie nadrzewne domy ostatnich kanibali <p>czytaj więcej: <a href="http://www.papua.com.pl/?p=27&#38;lang=PL">slajdy w tarabuku</a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-medium wp-image-28" title="papua_zaproszenie_male" src="http://www.papua.com.pl/wordpress/wp-content/uploads/2009/12/papua_zaproszenie_male-211x300.jpg" alt="papua_zaproszenie_male" width="211" height="300" /> Serdecznie zapraszamy na kolejny pokaz slajdów z Papui. Tym razem w księgarni   <a href="http://www.tarabuk.pl">Tarabuk </a> na Powiślu, w najbliższą środę, 16 grudnia o godzinie 19.  Zabierzemy Was w podróż na tajemnicze koralowe wyspy, do odciętej od świata Doliny Baliem, na bagna namorzynowe zamieszkane przez łowców głów z plemienia Asmat. Zobaczycie nadrzewne domy ostatnich kanibali z plemienia Korowai zagubione w dzikiej, nizinnej dżungli i pogrzeb wodza plemienia Yali, w górskiej wiosce, w sercu gór Jayavijaya.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.papua.com.pl/?feed=rss2&amp;p=27&amp;lang=PL</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
