Nasze wyprawy

Pierwszy raz dotarliśmy do Papui jesienią 2005 roku. Na krótko, bowiem w sumie w Dolinie Baliem i nad Jeziorem Sentani spędziliśmy nieco ponad tydzień. Wystarczyło. Pobyt zaowocował pasją – od tamtej pory wracamy do Papui co roku, za każdym razem docierając dalej, głębiej i w coraz dziksze miejsca. Na przestrzeni tych lat nasze wyjazdy zaczęły stawać się się wyprawami w pełnym tego słowa znaczeniu. Papua jest odcięta od świata i pewnie jeszcze rzez parę lat taką pozostanie, organizowanie wyjazdów wymaga olbrzymiego zaplecza logistycznego i wielotygodniowych przygotowań.

Pomijając kilka (dosłownie kilka) miejsc, takich jak Dolina Baliem, czy okolice Jeziora Sentani, interior Papui jest jednym z najbardziej odizolowanych od świata rejonów naszej planety. Infrastruktura drogowa praktycznie nie istnieje. Wzdłuż wybrzeża ciągnie się trochę asfaltowych dróg, gdzieniegdzie wrzynających się kilkanaście, niekiedy kilkadziesiąt kilometrów w głąb lądu po to, by zaniknąć nagle w środku lasu deszczowego. Do zagubionych dolin w górach dotrzeć można małymi samolotami misjonarskimi, lądującymi na wydartych dżungli, przylepionych do stromych stoków pasach startowych. wyp2Lądującymi, o ile pozwoli na to pogoda i pora dnia – większość prowizorycznych lotnisk dostępna jest w najlepszym wypadku kilka godzin dziennie, najczęściej o świcie – potem prądy termiczne sprawiają, że lądowanie lekkim samolotem jest zbyt niebezpieczne, lub po prostu niemożliwe. Alternatywą dla samolotów jest kilka, niekiedy kilkanaście dni marszu przez porośnięte gęstą i nieprzyjazną dżunglą góry. Na nizinach rolę dróg pełnią rzeki i kanały – w czasie przypływu wody Morza Arafura wdzierają się kilkadziesiąt kilometrów w głąb lądu. Nawet kilka kilometrów od brzegu morza, w ciągu doby poziom wody w rzekach potrafi zmieniać się o kilka metrów – wystarczy wpłynąć w rzekę o złej porze, by utknąć w środku bagien na kilkanaście godzin, do następnego przypływu. W górnym biegu rzek poziom wody uzależniony jest od opadów w górach i na przedgórzu – niepozorny strumień może w ciągu paru godzin zmienić się w rwącą rzekę, a wielka rzeka po kilku dniach bez deszczu w błotnistą strugę. wyp1Nawigacja wymaga niesamowitej wiedzy i doświadczenia, a warunków panujących parę kilometrów w górę, lub dół koryta rzeki, którą płyniemy, nie da się nigdy w pełni przewidzieć. To co natomiast jest niezmienne w całej Papui to koszmarna nędza i bieda – we wsiach w głębi wyspy często nie ma co liczyć kupno prowiantu, na ogół raczej dzieli się z mieszkańcami wsi tym, co się przyniosło – niemal całe zaopatrzenie na kilkutygodniowy nawet trekking trzeba zabrać ze sobą. Wszystko to sprawia, że nawet tygodniowy trekking w nieco bardziej oddalone od cywilizacji rejony zamienia się w ekspedycję, wymagającą długich przygotowań logistycznych i sporych pieniędzy. Koszty wynajęcia łodzi z silnikiem, czy też czarteru awionetki misjonarskiej na trwający kwadrans lub pół godziny lot są absurdalne. Ceny paliwa, w opanowanym przez mafię handlarzy interiorze dochodzą do 10-12 dolarów za litr. I to czegoś, co w naszych warunkach nie spełniłoby żadnych norm. Misjonarze nie latają bynajmniej charytatywnie, jeśli już uda się wynegocjować czarter w rozsądnym terminie, musimy liczyć się z kosztami rzędu nawet kilku tysięcy dolarów. wyp3Załamanie pogody, może sprawić, że termin odwlecze się w bliżej nieokreśloną przyszłość, a katastrofa lotnicza (te za sprawą ciężkich warunków, brawury pilotów i nieprzewidywalnej pogody zdarzają się tutaj nader często), że zostaniemy skazani na wyruszenie w drogę pieszo. Do tych kosztów dochodzi wynajęcie tragarzy, (będą nieśli całe zaopatrzenie), kucharza (będzie zdobywał prowiant i zadba o znalezienie i przygotowanie nadającej się do picia wody), przewodnika (przewodników książkowych nie ma, a dostęp do dobrych map jest bardzo ograniczony) i tłumaczy (w samej indonezyjskiej części wyspy mówi się w ponad 300 językach i narzeczach, w bardziej oddalonych wioskach i osadach, mało kto mówi po indonezyjsku). Podróżowanie po Papui, wymaga wiedzy, doświadczenia i przede wszystkim olbrzymiej cierpliwości i dużego samozaparcia – przez lata mieliśmy się o tym okazję przekonać, niekiedy w bolesny sposób.
Z roku na rok, dzięki kolejnym kontaktom, przyjaźniom i doświadczeniu, udaje nam się realizować coraz bardziej ambitne plany, docierać w miejsca dziksze i mniej dotknięte cywilizacją Zachodu.

Wszystkie wyprawy organizujemy od początku do końca sami. W ten sposób jesteśmy całkowicie niezależni – nasze kontakty na Papui pozwalają przygotować zaplecze wypraw zdalnie i z dużym wyprzedzeniem, nawet jeśli celem są bardzo odległe i trudno dostępne rejony. O ile nasz pierwszy kontakt z Papuą był zgoła przypadkowy i całkowicie spontaniczny, każdy z kolejnych wyjazdów poprzedziły miesiące przygotowań, głównie merytorycznych – przez kilka lat zgromadziliśmy pokaźną bibliotekę poświęconą kulturze, sztuce i etnografii plemion Papui. Dzięki wciąż poszerzanej wiedzy i przyjaźniom nawiązanym na Papui, za każdym razem odkrywamy nowe fascynujące miejsca, dokumentujemy kolejne obyczaje i wzbogacamy naszą, liczącą już ponad 200 unikalnych eksponatów kolekcję sztuki i rękodzieła. Etnografia stała się naszą pasją, a powoli staje się sposobem na życie. W 2014 roku nasz wkład w eksplorację Papui został uhonorowany członkostwem w prestiżowym The Explorers Club.

Wyprawy z nami

wyp4Jako miejsce niezwykle barwne i pod każdym względem egzotyczne, Papua staje się coraz bardziej popularnym celem wyjazdów turystycznych. Docierają tu już nie tylko wytrawni eksploratorzy, ale również zorganizowane grupy. Zdajemy sobie sprawę, że inwazji turystów (o ile można mówić o inwazji, biorąc pod uwagę znikomą liczbę cudzoziemców docierających do indonezyjskiej części wyspy)  nie da się powstrzymać – można natomiast zmienić sposób w jaki ludzie będą tam podróżować. Stąd pomysł organizacji wyjazdów, w których za cel postawiliśmy sobie pokazanie autentycznej kultury mieszkańców Papui, wystrzegając się taniego, typowego dla turystyki masowej „efekciarstwa” – odwiedzamy papuaskie plemiona, ucząc uczestników wyjazdu szacunku i zrozumienia dla odmiennej, często niezwykle kontrowersyjnej z perspektywy człowieka Zachodu kultury.

Jako piloci prowadzimy od 2008 roku autorskie etnograficzne wyjazdy na Papuę, starając się wcielać w życie ideę „responsible tourism”.  W czerwcu 2009 roku Kuba poprowadził pierwszy realizowany przez polskie biuro podróży wyjazd, którego celem były tereny plemienia Korowai i Asmat. Wykorzystując nawiązane przez lata kontakty i doświadczenia, opracowujemy autorskie, całkowicie unikatowe trasy. Przyjaźń i bliskie kontakty z wodzami wiosek,  szefami klanów i misjonarzami sprawiają, że potrafimy dotrzeć tam, gdzie nie docierają inni, zobaczyć miejsca i rzeczy, które dla innych są niedostępne.  Dbamy, by zapewnić uczestnikom wyjazdu jak najwięcej prawdziwych wrażeń i przekazać jak najwięcej rzetelnej wiedzy o kulturze, obyczajach i sztuce plemion, z którymi mamy kontakt, dlatego też zawsze organizujemy wyjazdy w kameralnych grupach.

 

Serdecznie zapraszamy wszystkich, którzy chcą poczuć smak prawdziwej ekspedycji, wziąć udział w wielkiej przygodzie. Dotrzeć do miejsc, w których życie wciąż toczy się niezmiennym od setek lat rytmem, zobaczyć świat, który powoli odchodzi w niepamięć.  Takim właśnie wyjazdem jest: Papua. Podróż w czasie.

Wyprawy z naszą pomocą

Pomagamy także w realizacji planów wyprawowych, zapewniając wsparcie logistyczne i daleko idącą pomoc organizacyjną, tak więc jeśli masz pomysł na wyprawę do Papui, ale nie wiesz jak go zrealizować –  skontaktuj się z nami.

Jeśli chcesz wziąć udział w jednej z realizowanych przez nas wypraw,  lub chcesz byśmy zoorganizowali dla Ciebie, Twoich przyjaciół lub pracowników jedyny w swoim rodzaju wyjazd szyty na miarę – odezwij się do nas – serdecznie zapraszamy!