mumie z Doliny Baliem

Zasuszone w nienaturalnych pozach, czarne od dymu i sadzy mumie są jednymi z największych osobliwości Doliny Baliem. Niegdyś każdy z klanów plemienia Dani zamieszkujących Wielką Dolinę mógł poszczycić się posiadaniem mumii. Niestety, do dziś zachowało się ich zaledwie kilka. Znakomitą część pochłonęło robactwo, szczury i ogień. Podobno sporo zostało zniszczonych przez indonezyjskich żołnierzy pacyfikujących niepokorne wioski – w ramach represji otaczane powszechną czcią i szacunkiem mumie były niszczone i palone. W miarę wiarygodne źródła mówią o siedmiu zachowanych mumiach. Być może jest ich więcej, ale w obawie przed profanacją miejscowi utrzymują ich istnienie w tajemnicy. W kulturze Dani przywilej mumifikacji przysługiwał tylko nielicznym. Preparowano w ten sposób ciała wodzów słynących z mądrości i zasłużonych w wojnach plemiennych, zajmujących poczesne miejsce w hierarchii klanu. Zakonserwowanie pozwalało niejako na utrzymanie zmarłego wśród żywych – mumie, stanowiące bezpośredni łącznik między światem przodków a światem żywych, po dziś dzień traktowane są na równych prawach z żyjącymi członkami starszyzny klanu. Mieszkają w domu mężczyzn honai – mężczyźni dzielą się z nimi tytoniem i jedzeniem, w zamian czerpiąc z ich wiedzy i doświadczenia. Wszelkie ważne wydarzenia, takie jak założenie nowego pola, budowa zagrody, zawarcie małżeństwa, wyruszenie na wojnę, czy też wyprawienie pogrzebu poprzedzone są konsultacjami z mumią. Z każdej zabitej i zjedzonej w zagrodzie świni, składa się jej ofiarę. Na ogół przodkowi dostają się niejadalne części, takie jak uszy i ogon. Zgodnie z tradycją pieczę nad mumiami sprawują wyłącznie mężczyźni, kobiety nie tylko nie mają wstępu do “honai”, ale nawet w czasie świąt i uroczystości, kiedy mumia wynoszona jest na dziedziniec zagrody nie mogą jej dotykać. Może ściągnąć to na klan szereg nieszczęść, począwszy od długotrwałego nieurodzaju, aż po pomór świń, a dla winnej profanacji kobiety może skończyć się bezpłodnością.

Kiedy i skąd pojawił się obyczaj mumifikacji dokładnie nie wiadomo. Mumie, które można zobaczyć w Dolinie Baliem liczą blisko 400 lat. W każdym razie tak utrzymują ich potomni. Nie udało nam się dotrzeć do rzetelnych źródeł, które mogłyby te informacje potwierdzić, wiek podawany jest tylko i wyłącznie w oparciu o informacje anegdotyczne – wiadomo ile pokoleń temu żył zmumifikowany wojownik, z grubsza więc można oszacować kiedy to było. W przypadku mumii Wimintoka Mabela ze wsi Sompaima o wieku świadczyć ma liczba naszyjników z rzemieni z łyka. Co pięć lat odbywa się ceremonia, w trakcie której mumii zakłada się nowy naszyjnik – wedle tej rachuby mumia skończyła w tym roku 369 lat. Dokładne datowanie jest praktycznie niemożliwe – nawet jeśli udałoby się pobrać próbki do badań izotopowych, ze względu na zanieczyszczenia analiza byłaby niezwykle trudna. Z pewnością jednak wszystkie zachowane mumie powstały na długo przed ‘pierwszym kontaktem’. Co więcej, wiele wskazuje na to, że powstały w stosunkowo krótkim przedziale czasu, tak, jakby obyczaj konserwowania zwłok zanikł równie nagle, jak się pojawił.

Informacje dotyczące metod preparowania ciał są dosyć skąpe. Według mieszkańców wsi Sompaima, trwający kilka miesięcy proces zaczynał się kilka dni po śmierci. Z ciała usuwano przez odbyt wszystkie wnętrzności. Wnętrzności kremowano, w czasie obrzędu przypominającego zwykły pogrzeb, tymczasem samo ciało nacierano wyciągiem z ziół. Ubrane w odświętny holim zwłoki układano na rusztowaniu nad paleniskiem w honai i wędzono, systematycznie nakłuwając drewnianym szpikulcem, by umożliwić ujście zbierającym się pod skórą płynom. Wędzenie mumii trwało kilka miesięcy, towarzyszyły mu obrzędy i rytualne uczty. Opis ten wskazuje, że wszystko odbywało się podobnie jak u innych plemion z Nowej Gwinei, u których obyczaj konserwowania zwłok zmarłych przetrwał do czasów nam współczesnych. Mumifikację u plemienia Kukukuku opisał ze szczegółami Jens Bjerre w wydanej w 1956 książce Blandt menneskeædere på Ny Guinea (w polskim przekładzie książka ukazała się pod tytułem: Ostatni ludożercy w serii “Dookoła świata”). “Proces wędzenia rozpoczyna się z reguły w pięć lub sześć dni po zgonie. Buduje się najpierw pomost z bambusa, umieszcza na nim zwłoki zmarłego i ustawia pomost w chacie-wędzarni. Pod pomostem rozpala się niewielki ogień, który płonie bez przerwy w ciągu tygodnia lub ośmiu dni. Potem ogień się wygasza i zapala go znowu co dwa lub trzy dni. Żar bijący od ognia powoduje marszczenie się skóry, jednakże najbliższa rodzina specjalnymi kawałkami drzewa stara się skórę wygładzić, uważając przy tym, aby najmniejsza cząstka ciała nieboszczyka nie spadła na ziemię, ponieważ, według wierzenia, dusza zmarłego w tym wypadku wchodzi w ziemię i jest stracona. Po blisko dwóch miesiącach wędzenia, operacja jest skończona. Zwłoki zmarłego stają się wyschniętą mumią, która waży o połowę mniej niż żywy człowiek.”

Kukukuku, podobnie jak mieszkańcy wyspy Yapen mumifikowali wszystkich zmarłych. Oczywiście o ile ich rodziny było stać na dosyć kosztowny obrządek – czuwanie nad wędzeniem mumii wiązało się z koniecznością porzucenia pracy na polu, wymagało też zbudowania specjalnej chaty i zdobycia odpowiedniej ilości drewna, a na to mogli pozwolić sobie tylko lepiej sytuowani członkowie plemienia. Tymczasem, sądząc chociażby po liczbie zachowanych mumii wydaje się, że u Dani obyczaj ten dotyczył tylko nielicznych. W inny sposób też przechowywano mumie. Kukukuku przenosili mumie na położone w górach cmentarzyska. Ciała układane były na rusztowaniach wzniesionych w trudno dostępnych skalnych niszach. Z kolei mieszkańcy Yapen wieszali je w pękach u powały chat. Mumie wodzów plemienia Dani przechowywane są z reguły w honai zagrody należącej do najstarszego żyjącego członka klanu. Wiszą w specjalnej sieci w tylnej części chaty, za paleniskiem w otoczeniu relikwii i kamieni “je”, tak jak przedstawiona na zdjęciu obok mumia Aloki Ubi. Z sieci wyciąga się je jedynie w czasie ważnych obrzędów i uroczystości, zaś chatę i zagrodę opuszczają jeszcze rzadziej, na ogół przy okazji przenosin do innej zagrody. Mieszkańcy Doliny niechętnie też dzielą się informacjami na temat aktualnego miejsca pobytu mumii, niekiedy przenosząc je tylko i wyłącznie po to, by uchronić je przed ciekawością przybyszów z zewnątrz. Wyjątek stanowią dwie mumie promowane przez władze prowincji jako atrakcje turystyczne. Mumie Wimintoka Mabela we wsi Sompaima i Werapaka Elosareka w Aikima, na przestrzeni ostatniej dekady stały się jednymi z największych atrakcji Doliny. Przy okazji stały się też pokaźnym źródłem dochodu dla potomnych, toteż pokazywane są nader chętnie. W szczycie sezonu turystycznego obie mumie wyciągane są z chaty nawet po kilka razy dziennie i nikt nie fatyguje się nawet by wkładać je do siatki. Mimo postępującej desakralizacji, wciąż traktowane są z równą czcią jak niegdyś. Po prostu zyskały nową funkcję. Zdecydowanie im to jednak nie służy, z roku na rok, są w coraz bardziej opłakanym stanie. Pozostałe mumie z Doliny jest zdecydowanie trudniej zobaczyć, mumie są systematycznie przenoszone między zagrodami należącymi do klanu, a ich miejsce aktualnego pobytu z reguły trzymane jest w tajemnicy. Nawet jeśli uda się zaskarbić zaufanie miejscowych i skłonić ich do wskazania drogi do zagrody, samo uzyskanie pozwolenia na wejście do chaty, w której przechowywana jest mumia (o jej wyciąganiu na zewnątrz nie ma mowy) okupione jest często wielogodzinnymi negocjacjami, popartymi sowitą opłatą i sporą porcją tytoniu.

Bibliografia:
Heider K. Grand Valley Dani. Peaceful Warriors. 3rd edition. Wadsworth, Belmont 1997.
Hampton Bud O.W. Culture of Stone: Sacred and Profane Uses of Stone Among the Dani. Tamu Press, 1999.
Bjerre J. Ostatni ludożercy. Iskry, Warszawa, 1960.